Zaloguj się Utwórz konto

Dlaczego dzisiejsze szkoły zawodzą (i dlaczego to nie wina dzieci)

Kiedy mówimy „szkoła”, większość z nas wyobraża sobie budynek z korytarzami, na których wciąż czuć zapach emalii na ścianach, dźwiękiem przypominającym alarm bombowy, dzielącym dzień na precyzyjne segmenty, pomiędzy którymi można zjeść przekąskę, oraz tablicą – teraz częściej interaktywną niż kreda. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło. I w tym tkwi problem.
Szkoła, jaką znamy, powstała w epoce Oświecenia. W czasach, gdy informacja była rzadkością, a jej przekazywanie stanowiło kluczowe narzędzie postępu cywilizacyjnego. Dziecko przychodziło do szkoły, aby nauczyć się czegoś, czego inaczej by się nie nauczyło: jak działa świat, jak liczyć, jak pisać, czym jest historia. Nauczyciel był nosicielem wiedzy. Szkoła była miejscem, gdzie przekazywano wiedzę.
Ten model miał swoją logikę. W XVIII i XIX wieku był rewolucyjny. W połowie XX wieku system ten wciąż całkiem dobrze się sprawdzał. Informacje były ograniczone, dostęp do nich utrudniony, a ich systematyczne przekazywanie miało sens.
Ale dzisiejsze dzieci nie potrzebują informacji.
Jest jej nadmiar. Internet to skarbnica faktów, instrukcji, wyjaśnień, filmów, symulacji i kursów. Dziecko ma dostęp do większej ilości danych w ciągu kilku sekund niż profesor uniwersytecki trzydzieści lat temu. Problemem dzisiaj nie jest brak informacji. Problemem jest to, jak się w niej poruszać. Jak odróżnić to, co istotne, od tego, co zbędne. Prawdziwe od manipulacyjnego. Ważne od zbędnego.
A jednak struktura szkoły jest nadal budowana tak, jakby głównym celem było przekazanie jak największej ilości informacji.

Dzieci, które uczymy dzisiaj, dożyją roku 2100.
Spróbujmy na chwilę wyobrazić sobie oś czasu.
Dzisiejszy pierwszoklasista przejdzie na emeryturę około 2085 roku.
Dzisiejszy dziewiątoklasista spędzi większość swojej kariery zawodowej między 2040 a 2060 rokiem.
To nie są odległe horyzonty science fiction. To rzeczywistość, która już się dzieje.
Uczymy te dzieci tak, jakby ich życie zawodowe zaczęło się około 1998 roku.
Jak wyglądała szkoła w 1995 roku?
Co uważaliśmy wtedy za nowoczesne?
Klasa komputerowa z kilkoma komputerami stacjonarnymi. Nauka obsługi dyskietki. Entuzjastyczne wyjaśnienia, czym jest e-mail. Przepisywanie artykułów z encyklopedii do zeszytu.
Wtedy czuliśmy, że jesteśmy nowocześni. Że świat już się fundamentalnie nie zmieni. Że technologia się rozwinęła i teraz chodzi bardziej o drobne ulepszenia.
Dziś wydaje się to komiczne.
Ale dzisiaj mamy dokładnie to samo uczucie. Myślimy, że teraz wiemy, dokąd zmierza świat. Że zmiany będą stopniowe, radosne i wszystko będzie tylko lepiej. Że „jakoś to będzie trwać”.
W jednej debacie jeden z dyskutantów powiedział mi: „Oczywiście, mogą pojawić się czarne łabędzie, ale nie możemy na nich polegać…”.
Ale to fundamentalne nieporozumienie. Czarne łabędzie mogą nie nadejść. Nadejdą na pewno. Każdy z nas doświadczył ich w życiu. Kryzysy finansowe. Pandemie. Przełomy technologiczne. Wojny. Zmiany społeczne, których nie mogliśmy sobie wyobrazić. I bądźmy świadomi, że ich częstotliwość rośnie. Są częstsze, a ich konsekwencje są bardziej rozległe.
Nie wiemy, jak będą wyglądać kolejne. Nie wiemy, kiedy nadejdą. Nie wiemy, jak duży będzie ich wpływ. Nie wiemy, czy wywrócą nasz świat do góry nogami na lepsze, czy na gorsze (i bardziej prawdopodobne, że tak). Ale wiemy jedno: nadejdą. I prawdopodobnie będą nadchodzić częściej i z większą siłą niż w przeszłości.
Jeśli tak jest, to jedną z kluczowych kompetencji, które szkoły powinny rozwijać, jest gotowość do zmian.
Nie znajomość konkretnej listy faktów, które staną się nieaktualne.
Nie umiejętność powtórzenia programu nauczania na egzamin.
I na pewno nie umiejętność stania w miejscu, gdzie każdy pracodawca jej dziś potrzebuje.
Ale umiejętność radzenia sobie z niepewnością.

Co powinno stanowić kręgosłup edukacji?
Kiedy pytamy, co powinno stanowić rdzeń edukacji podstawowej, odpowiedzi nie znajdziemy w żadnym programie nauczania.
Jest nią rozwój osobowości.
W umiejętności reagowania na zmiany.
Nasi uczniowie będą potrzebować odporności psychicznej na stres i nieoczekiwane obciążenia.

Edukacja finansowa.

Edukacja informacyjna – umiejętność krytycznej oceny źródeł, rozpoznawania manipulacji, pracy z danymi.

Kluczem będą również kompetencje związane z faktem, że żyjemy wśród ludzi, a ludzie jako gatunek osiągnęli obecny poziom dzięki współpracy:
A więc współpracy. Komunikacji. Zdolności rozwiązywania konfliktów.
Szkoła to miejsce, w którym mamy się nauczyć żyć ze sobą i z innymi.
Tak, nazywa się je „kompetencjami miękkimi”. Jakby były miękkie, drugorzędne, nieważne. W rzeczywistości są to umiejętności trudniejsze niż wiele elementów wiedzy. To kompetencje, które stanowią podstawę zdolności przetrwania i odniesienia sukcesu w ciągle zmieniającym się świecie.
To powinno być kręgosłupem szkoły podstawowej. Wiedza ma swoją wartość w edukacji – jako środek do rozwijania tych kompetencji, a nie jako cel. To materiał, na którym te kompetencje są kształcone.
Każda debata o ramach i innych planach, która koncentruje się na tym, ile czasu poświęcić na dany przedmiot w szkole podstawowej, jest automatycznie poza rzeczywistością czasową. To prawie nie ma znaczenia. Wracam do tego, co zostało napisane powyżej: Potraktujmy je jako materiał, który pomoże nam rozwinąć naszą osobowość, o to właśnie chodzi. Nie o przedmioty edukacyjne.

Nie chodzi o to, czy szkoła działała wcześniej.
Często słyszymy argument: „Tak mieliśmy i działało”.
Może. Ale świat, w który weszliśmy nas, było inne. Bardziej stabilne. Wolniejsze. Bardziej przewidywalne.
Nie ma sensu nostalgicznie oceniać przeszłości. Nawet jeśli szkoła tamtych czasów funkcjonowała idealnie jak na swoje czasy, nie działa dzisiaj.
Widzimy to w utracie motywacji u dzieci.
W pierwszej klasie jest to nadal w dużej mierze możliwe. Dzieci są z natury ciekawe świata. Chcą odkrywać świat. Są skłonne zaakceptować autorytet nauczyciela.
Ale w drugiej klasie coś pęka. Dzieci zaczynają rozumieć, że duża część tego, czego się uczą, nie ma związku z ich przyszłością. Że świat wokół nich zmienia się szybciej niż program szkolny i informacje w podręcznikach. Że nauczanie często nie jest ani sensowne, ani przyjemne.
Następnie pojawia się rezygnacja.
Złe skutki.
Brak zainteresowania.
Uzależnienie od telefonu komórkowego. (BTW. I dlatego żaden zakaz nie zadziała. Dajmy dzieciom szansę, zaoferujmy im szeroki wachlarz doświadczeń i możliwości ciekawych zajęć. To działa – zakaz nie.
Wygodnie jest powiedzieć, że winne są dzieci. Albo rodzice. Albo technologia.
Ale co, jeśli problem leży gdzie indziej?
Co, jeśli szkoła po prostu nie oferuje niczego, na co warto zwrócić uwagę? Co, jeśli telefon komórkowy jest tylko symptomem – łatwo dostępną alternatywą dla czegoś, co nie ma sensu?
Uczniowie nie są głupi. Bardzo szybko oceniają, czy dana aktywność jest istotna w ich życiu. Jeśli stwierdzą, że nie, zaczynają oszczędzać energię. To nie jest moralna porażka. To naturalna reakcja.

Nie ma drogi powrotnej
Jeśli szkoła ma znów zacząć działać, nie ma drogi powrotnej do dawnej formy.
Nie ma sensu zwiększać liczby testów.
Nie ma sensu zaostrzać dyscypliny w nadziei, że to przywróci motywację. Nie, nie przywróci.
Nie można po prostu „dodać informatyki” i myśleć że rozwiązaliśmy problem.
Potrzebujemy innej szkoły.
Szkoły, która zdaje sobie sprawę, że jej rolą nie jest napełnianie głów informacjami, ale rozwijanie ludzi.
Szkoły, która poważnie traktuje fakt, że świat roku 2050 będzie inny niż świat roku 2025 – i że nie wiemy jak, i że prawdopodobnie będzie on bardziej inny, niż nam się teraz wydaje.
Szkoły, która zamiast pewności przeszłości, oferuje szkolenie w niepewności przyszłości.
To niełatwe zadanie. Ale jest to zadanie nieuniknione.
Bo nadejdą czarne łabędzie.
A dzieci, które dziś w większości siedzą w ławkach, staną w swojej obronie.
Pytanie nie brzmi, czy świat się zmieni.
Pytanie brzmi, czy je do tego przygotujemy.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.